1 września: 

We wsi Hostów pow. Tłumacz banderowcy, w tym miejscowi, uprowadzili 10 Polaków i za wsią poranili ich nożami i bagnetami a następnie zastrzelili.

We wsi Kłokowice pow. Przemyśl w walce z UPA poległ milicjant Ignacy Ferlan. (Andrzej Zapałowski: Granica w ogniu. Warszawa 2016, s.157). Siemaszko..., s. 707 podaje datę o rok późniejszą.

W nadleśnictwie Pruchnik  pow. Jarosław zabity został  przez Ukraińców leśniczy Edward Kułakowki.    (Edward Orłowski, w: http://www.krosno.lasy.gov.pl/documents/149008/17558056/martyrologium+le%C5%9Bnik%C3%B3w+2013.pdf ).

We wsi Ropienka pow. Lesko został zastrzelony przez UPA  Dymitr Homulak.  (http://www.rodaknet.com/rp_wycislak_28.htm ).

   2 września: 

We wsi Chartanowce pow. Zaleszczyki Ukraińcy zamordowali 2 Polaków: małżeństwo.

    3 września:

We wsi Niemstów pow. Lubaczów upowcy zamordowali 2 Polaków; byli to: Stanisław Ciepły i Jan Wingrer (przy wsi Lubliniec Stary 4 września 1944 r. wymieniony jest Jan Wingert, kowal z Niemstowa).  

We wsi Stryj pow. Tłumacz: „03.09.1944 r. zostały zamordowane 23 osoby.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie listy strat ludności polskiej /.../ W: Ludobójstwo OUN-UPA na Kresach Południowo-Wschodnich. Seria – tom 8, Kędzierzyn-Koźle 2016. Za: Ludobójstwo OUN-UPA tom 8 - Stowarzyszenie Kresowian … ).

  W nocy z 3 na 4 września:

We wsi Załawie pow. Trembowla banderowcy ubrani w mundury Armii Czerwonej zamordowali 4 Polaków. (Meldunek specjalny naczelnika RO NKGB w Trembowli dla naczelnika UNKGB obwodu tarnopolskiego z 5 września 1944 r.; w: http://koris.com.ua/other/14728/index.html?page=297). 

  4 września: 

We wsi Lubliniec Stary pow. Lubaczów „4 IX 1944 r. został zamordowany przez UPA kowal Jan Wingert z Niemstowa.” (https://pl.wikipedia.org/wiki/Stary_Lubliniec  ). We wsi Wygoda -  Mikuliczyn pow. Dolina został zamordowany przez UPA dyrektor kompleksu tartaków LP w Karpatach Wschodnich Józef Macygan, ur. 1881 r. (Edward Orłowski..., jw.).

   5 września: 

We wsi Brusno Stare pow. Lubaczów upowcy zamordowali Antoniego Mazurkiewicza i 2 Ślązaków, uciekinierów z Wehrmachtu.

We wsi Łubcze pow. Tomaszów Lubelski w kolejnym napadzie zamordowali 43 Polaków.

  7 września: 

We wsi Ropienka pow. Lesko został zastrzelony przez UPA Michał Wowta. (http://www.rodaknet.com/rp_wycislak_28.htm ).

  8 września (święto Narodzenia NMP – Matki Boskiej Siewnej):

We wsi Grabicz pow. Tłumacz dwaj Ukraińcy o nazwisku Caruk zamordowali 2 Polaków: ojca z synem.

We wsi Stojanów pow. Radziechów banderowcy zamordowali 30 Polaków i 25 Ukraińców. „Przez ponad 200 lat moi przodkowie mieszkali w miejscowości Obydów, powiat Kamionka Strumiłowa, w Ziemi Lwowskiej. /.../  Jak grom spadła na moich krewnych wiadomość, że w Stojanowie (na dawnej granicy zaborów rosyjskiego i austriackiego) Ukraińcy spalili w stodole całą rodzinę Karstów. Moja kuzynka była ich synową. Zginęła ona, jej piętnastoletnia siostra, która spędzała tam wakacje, teściowie i sługa.” (Helena Żołnierzowa: WYPĘDZENIE ZE WSCHODU (1939–1945); w: http://www.cracovia-leopolis.pl/index.php?pokaz=art&id=1651 ).

 

   9 września: 

We wsi Grzęda pow. Lwów podczas napadu o 3,oo w nocy banderowcy zamordowali 30 Polaków, w tym 6 rodzin (m. in. małżeństwo nauczycieli z córką), ciężko poranili 5 Polaków.

Koło wsi Proszowa pow. Tarnopol w sprawozdaniach OUN z września 1944 r. z kilku powiatów województwa tarnopolskiego odnotowano między innymi: w Tarnopolskim 9 września w kolonii koło Proszowej zamordowana została trzyosobowa rodzina Mariana Marchewki. (Grzegorz Hryciuk: Akcje UPA przeciwko Polakom po ponownym zajęciu Wołynia i Galicji Wschodniej przez Armię Czerwoną w 1944 roku. W: Antypolska akcja OUN-UPA 1943 – 1944. Fakty i interpretacje. Warszawa 2002). 

We wsi Słobódka Janowska pow. Trembowla zamordowali 9 Polaków, w tym kobietę w zaawansowanej ciąży i dzieci lat 9, 10, 14 i 17.

We wsi Sprynia Wielka i Mała  pow. Sambor został uprowadzony z drogi Sprynia - Wola Błażowska i zamordowany przez UPA urzędnik leśnictwa Wroński Antoni lat 22. (Edward Orłowski..., jw., Siekierka..., s. 909, lwowskie).

We wsi Torczynowice pow. Sambor zamordowali 2 Polaków. 

 

9 września PKWN i Ukraińska SRR podpisały umowę o wzajemnej wymianie ludności. Ukraińska zamieszkała w Polsce miała wyjechać do ZSRR, natomiast polska i żydowska zamieszkała na terenach USRR -  do „Polski Lubelskiej”. Przesiedlenie miało być dobrowolne. Granica nie była jeszcze dokładnie uzgodniona. Stanowić ją miała tzw. linia Curzona, czyli w praktyce jej przebieg wynikał z układu Ribbentrop – Mołotow. Przywracano więc granicę istniejącą od 28 października 1939 r. do 22 czerwca 1941 r. pomiędzy III Rzeszą a  ZSRR, z korektą na wschód od Leska, pozostawiając Polsce Przemyśl. O uzgodnieniach „wielkiej trójki” w Teheranie dokonanych w grudniu 1943 roku nie wiedział nie tylko ogół Polaków, ale nawet prezydent i premier Rządu Polskiego w Londynie. Polacy mieszkający na Kresach (w tym w Wilnie i Lwowie) łudzili się jeszcze licząc na sprzymierzonych aliantów, zwłaszcza na USA. Prawdziwa „linia Curzona” zostawiała Lwów po polskiej stronie, ale sfałszował jej przebieg i taką wersję przekazał bolszewikom w 1920 roku sir Lewis Namier Bernstein (Żyd z Galicji, nazywający się wcześniej Ludwik Bernstajn-Znamierowski), doradca brytyjskiego premiera George’a Lloyda. Depesza brytyjska do Sowietów nie zawierała linii demarkacyjnej ustalonej na konferencji alianckiej 10 lipca 1920 roku w belgijskim mieście w Spa i podpisanej przez premiera Polski, Władysława Grabskiego. Na jej fałszywej wersji swoje żądania oparł Józef Stalin. Nie jest to więc „linia Curzona”, ale „linia Bernsteina”. Wynika stąd , że nazywanie przez banderowców ziem położonych na zachód od tej linii jest także fałszywe i powinni oni je określać jako „Zabernsteinia”, a nie „Zakurzonia” , oraz „Zabernsteiński Kraj”, a nie „Zakurzoński Kraj”.

 

   10 września: 

We wsi Dachnów pow. Lubaczów upowcy zamordowali Katarzynę Cencorę.

We wsi Krasna pow. Nadwórna zamordowali 10 Polaków, w tym kobiety. „Banderowcy użyli 14 kobiet i dzieci jako tarczy ochronnej podczas walki, co utrudniało użycie broni przez żołnierzy radzieckich” (Siekierka…., s. 337; stanisławowskie).

We wsi Futory pow. Lubaczów uprowadzili i zamordowali w lesie Piotra Horecznego, rolnika. 

We wsi Krasówka pow. Tarnopol zamordowali 5 Polaków, w tym 4 kobiety (jedną 18-letnią) oraz 2 Rosjan.

We wsiach Łahodów i Jasna pow. Przemyślany zostały zamordowane Krasidowicz Maria oraz 6 osób N.N. (Józef Wyspiański: Skutki napadów ukraińskich nacjonalistów w powiecie Przemyślany. w: Ludobójstwo OUN-UPA na Kresach Południowo-Wschodnich, tom 10, Kędzierzyn-Koźle 2018). 

We wsi Majdan Górny pow. Nadwórna banderowcy obrabowali i spalili 15 polskich gospodarstw oraz zamordowali 16 Polaków, głównie kobiety i dzieci; część zarąbali siekierami, część spalili żywcem, strzelali tylko do uciekających.  

 

   11 września: 

We wsi Łabowa (Beskid Niski) policjanci ukraińscy aresztowali, przesłuchiwali i zastrzelili 1 Polaka, komendanta samoobrony polskiej w Łabowej.

We wsi Wola Wielka pow. Lubaczów Ukraińcy zamordowali 2 Polaków, w tym kobietę. 

 

   12 września: 

We wsi Iławcze pow. Trembowla Ukraińcy zamordowali 2 Polaków; jednego kłuli nożami a rany posypywali solą.

We wsi Iwanówka pow. Trembowla zamordowali 2 Polaków, w tym kobietę

 

   13 września: 

We wsiach Struże Małe i Wielkie pow. Sanok miejscowi banderowcy zamordowali 4 Polaków.

 

   14 września:

We wsi Gontowa pow. Zborów Ukraińcy w nocy zamordowali 25-letnią Marię Głowacką.   

 

   15 września:

We wsi Dobrzanica pow. Przemyślany: „15.09.1944 w Dobrzanicy banda UPA powiesiła sekretarza rady wiejskiej Mikołaja Kuśnierza i jego żonę, Julię. Część bandytów była w niemieckich mundurach.” (Zbiór dokumentów pt. Bez prawa do rehabilitacji. Kijów2006; w: Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lubin 2009, s. 123).

W miasteczku Dunajów pow. Przemyślany zamordowana została Magielnicka Serafina, lat 44; Magielnicka Anna, lat 10; Magielnicki Tadeusz, lat 8. (Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lubin 2009, s. 157).

We wsi Kimirz pow. Przemyślany zamordowana została Bednarz Hanna, lat 18. „Do kościoła świrskiego przychodziła ładna dziewczyna z Kimirza, osiemnastoletnia Hania Bednarz, którą rodzice zostawili do pilnowania gospodarstwa, a sami w1944 r. uciekli z wioski przed napadem Ukraińców i wyjechali na zachód. Chyba zatrzymali się niedaleko i zdawało się im, że wkrótce powrócą, a dziewczyny banderowcy nie skrzywdzą. Hania doglądała zagrody tylko do września 1944 r., bo w połowie miesiąca została zabita przez nieznanych mężczyzn, a dom został obrabowany. Przed śmiercią została wielokrotnie zgwałcona.” (Michał Błaszczyszyn; w: Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lubin 2009, s. 274).

W kol. Kuszerówka pow. Tłumacz banderowcy zamordowali 3 Polaków: ojca z synem i kobietę.

 

Na Wielkim Zjeździe UHWR (Ukraińskiej Głównej Rady Wyzwoleńczej), który odbył się w dniach 11 – 15 lipca 1944 roku w leśniczówce koło wsi Sprynia pow. Sambor, na prezydenta Ukrainy wybrany został Kiryło Ośmak, a na jednego z wiceprezydentów o. Iwan Hrynioch. Premierem i Generalnym Sekretarzem ds. Wojskowych został Roman Suchewycz. Prezydent Ośmak został aresztowany już 13 września przez Sowietów i zmarł w więzieniu w 1960 r. Podczas zjazdu UHWR kierownictwo ruchu banderowskiego uznało, iż „jest możliwe zarówno dokończenie czystki jak i wygranie całej sprawy propagandowo. Dlatego z jednej strony bezwzględnie dalej realizowano politykę faktów dokonanych (czyli ludobójstwo na ludności polskiej – przyp. S.Ż), a z drugiej zawczasu przygotowywano strategie propagandowe, mające nie tylko usprawiedliwić ukraińskie poczynania, ale wręcz odpowiedzialność za nie przerzucić na stronę polską. /.../ Negując możliwość popełnienia przez Ukraińców jakichkolwiek zbrodni wojennych, jednocześnie skrzętnie notowano wszelkie ukraińskie tragedie z zamiarem ich propagandowego wykorzystania. Starano się zbrodniami na Polakach obciążyć Niemców i Sowietów”. (Grzegorz Motyka: Ukraińska partyzantka 1942 – 1960, Warszawa 2006, s. 380).

 

   16 września: 

We wsi Rudka pow. Jarosław upowcy zamordowali Władysława Witka, ur. 14.07.1924.

We wsi Uwisła pow. Kopyczyńce zamordowali 1 Polaka: bok miał przypalony ogniem, połamane ręce i nogi, wydłubane oczy.

 

   17 września: 

We wsi Borszów pow. Przemyślany:W dniu 17.09.1944 r. zostały zamordowane: Szul Anna l. ok. 35 i Szul i.n. l. 12, córka Anny.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8).  

We wsi Smoligów pow. Hrubieszów sotnia „Wowky” zamordowała co najmniej 10 Polaków: „Wójt Mircza przypomina choćby, że 17  września 1944 roku „sotnia wilków", jak mówiono na „sotnię Wowky" Mariana Łukaszewycza „Jahody" napadła na żniwiarzy pracujących w Smoligowie. Zamordowała brutalnie co najmniej 10 osób, kobiety i mężczyzn m.in. Piotra Hawryluka, Ignacego i Mariana Pukaluka, Jana i Janinę Żukowską, zginęła 16 letnia Marcolówna pochodząca z Łabuń. - Mój ojciec Jan zdołał wtedy szczęśliwie uciec. Zostawił na polu worek ze zbożem. Potem ten swój worek rozpoznał w Kryłowie, u Ukrainki u której spaliśmy, ale co było robić - mówi Kazimiera Sobczuk”. (Robert Horbaczewski: „Rok 1944. Tak było w Smoligowie”; 2013-04-24; ///w: http://roberthorbaczewski.pl/aktualnosc81,5,,rok-1944-tak-bylo-w-smoligowie.html ).

 

17 września 1944 do wsi Terka przybyły 3 sotnie UPA, które zajęły w niej kwatery. „Przybyli upowcy rozwiesili na wielu domach i płotach, głownie polskich, ogłoszenia nakazujące wszystkim Polakom, od 14 lat stawienie się na zebranie do szkoły. Zagrozili jednocześnie, że kto nie wykona ich rozkazu, będzie osądzony przez sąd wojenny i rozstrzelany. /.../ Po pewnym czasie ze szkoły wyszedł banderowski sotnik i nakazał wszystkim wejść do budynku. Po tym nagle budynek został otoczony przez uzbrojonych banderowców. /.../ Wielu było przekonanych, że to ich ostatnia chwila w życiu. W tym czasie do sali wszedł miejscowy pop ukraiński i rozpoczął cichą rozmowę z sotnikiem. O czym obaj mówili nikt nie wie. Po dłuższej rozmowie pop wyszedł z sali. Natomiast sotnik wstał i rozkazał wszystkim iść do domu, z wyjątkiem trzech osób, którym polecił pozostać na sali. Byli to: Bogacki Franciszek, s. Michała; Bogacki Franciszek, s. Józefa; Gankiewicz Maria, żona Franciszka, który był w partyzantce polskiej, działającej w pobliskim rejonie. Sotnik zaczął przesłuchanie od pytań: jakie rozkazy i instrukcje z lasu przekazywał partyzant Franciszek Gankiewicz. Przesłuchania trwały długi czas, a że przesłuchani nie odpowiedzieli zadowalająco na pytania sotnika, całą trójkę zamknięto w piwnicy. Potem kolejno wzywano na przesłuchania. Tym razem banderowcy uzbrojeni w kije, bili całą trójkę do nieprzytomności. Półmartwych pozostawiono w piwnicy. Wszyscy ocaleli, ale zdrowie stracili na zawsze. Być może oprawcy sądzili, że po takim biciu nikt z tej trójki nie przeżyje. /.../ Pop został uprzedzony przez Mikołaja Kunickiego, dowódcę partyzanckiego oddziału stacjonującego w tym rejonie, że w wypadku wymordowania Polaków we wsi Terka, jego oddział dokona odwetu i wykona to samo we wsi Terka lub innej wsi, z ludnością ukraińską. Tym należy tłumaczyć interwencję popa u sotnika UPA i to z pewnością uratowało życie wielu Polakom”. (Siekierka..., s. 410, lwowskie; oraz na stronach 429 – 431, zamieszczone są wspomnienia Franciszka Gankiewicza: Bieszczacka Ziemia 1939 – 1947).

 

   18 września: 

We wsi Janówka pow. Tarnopol w sprawozdaniach OUN z września 1944 r. z kilku powiatów województwa tarnopolskiego odnotowano między innymi: 18 września w Janowie „przepadł 1 aktywny Polak”. (Grzegorz Hryciuk: Akcje UPA..., jw.).

We wsi Maniów pow. Sanok (Bieszczady) banderowcy zamordowali 8 Polaków. „W dniu 18 września 1944r. pomiędzy godziną 11 a 13 z rejonu Krąglicy udałem się do domu Babci w Maniowie by przynieść bieliznę dla zmiany, papierosy i coś do jedzenia. Wszedłem do domu, była cisza, nie było słychać żadnych głosów. Zaglądnąłem do kuchni, w której zobaczyłem siostrę Stefę strugającą kartofle i kołyszącą leżącą w kołysce 9-miesięczną kuzynkę Gienię. Miałem jakieś przeczucie, czułem się jakby powiązany. Pomyślałem, że może dlatego, że od dłuższego czasu przebywałem na łonie natury, w szałasach. Na zapytanie o coś do zjedzenia siostra oświadczyła, że wszystko jest pochowane, bo w nocy nieznani osobnicy zabierają jedzenie, odzież, bieliznę. Kazała mi poczekać aż przyjdzie Mama z reszta rodziny od kopania kartofli. Mieli przyjść na obiad, ponieważ kartoflisko było tylko 500m od leśniczówki. Ja dalej czułem się nieswojo i z nerwów dostałem bólów żołądka. Udałem się za budynek gospodarczy, gdzie był ustęp. Gdy wyszedłem z ustępu wzrok mój padł na leszczyny rosnące nad brzegiem skarpy opadającej do Balniczki, która wpada do Osławy. Na leszczynie było sporo orzechów laskowych, więc postanowiłem trochę narwać. Po paru minutach posłyszałem głosy, rozchyliłem gałęzie, by zobaczyć kto idzie. Zamarłem, bo po drugiej stronie rzeki szli upowcy z bronią, w różnym umundurowaniu z podwiniętymi rękawami. Szybko wycofałem się na podwórze koło studni i udawałem, że piję wodę z wiadra. Równocześnie drugi rząd upowców szedł drogą z Balnicy, a trzeci zatoczył ukosem z pod Kuczery pole, na którym Babcia z Mamą i dziećmi kopali ziemniaki. Podjąłem decyzję o ucieczce z powrotem do Kunickiego. Wybiegłem od studni w kierunku budki kolejowej, która stała w odległości 70 m nad torem. Dalej nie mogłem biec, bo teren był obstawiony upowcami. Zajęli nawet stanowiska z rkmami, tak jakby likwidowali duże zgrupowanie wojskowe. Stojąc za budką obserwowałem co się dzieje. Widziałem jak prowadzą z pola Babcię, Mamę i ciotkę z dziećmi. Wprowadzili ich do domu i wówczas rozległy się przeraźliwe krzyki. Byli mordowani nożami i maczugami, które nierzadko były poświęcone przez nacjonalistycznych duchownych greckokatolickich. Krzyk był tak duży, że omal nie zemdlałem. Chyba zrobiło to też wrażenie na upowcach, bo zaczęli strzelać w powietrze by zagłuszyć krzyki. Zaraz też zaczęli wynosić z domu trupy w skrwawionych płachtach i wrzucali do dołu po gnojówce. Mamę zmasakrowaną porozrzucano po ogrodzie. Do dołu wrzucono 9-miesięczną Gienię uderzoną tyko w głowę i zasypano ziemią. Warstwa ziemi była cienka tak, że w nocy rączkę wysunęła na wierzch i przeżyła do rana dnia następnego. Ja dalej obserwowałem poczynania bandytów z UPA, rabowali wszystko z domu. Mnie całe życie stanęło w oczach. I tak jak niektórzy mówią, że w obliczu śmierci przed oczyma, w jakimś tunelu, bardzo jasnym i kolorowym, przesuwa się całe życie w zupełnym odrętwieniu. /.../ Z czasem postanowiłem dostać się do Filipiaków, do młyna w Maniowie. Jednak wpierw udałem się w rejon Szczerbanówki, gdzie zostawiłem ubranie udając się do domu w Maniowie. Na miejscu nic nie znalazłem. Poszedłem miedzą osłoniętą tarninami w kierunku młyna w Maniowie. Po obserwacji stwierdziłem, że mogę wejść do budynku. Obcych osób nie było, a młyn był nieczynny, bo brakowało wody w jazie. W domu była gospodyni p. Filipiakowi i jej córka Helena. Cieszyły się bardzo i kazały mi siadać. W tym czasie przyszedł p. Filipiak, przywitaliśmy się. Pytał, gdzie spędziłem noc. Opowiedziałem jak było. Zapytał, czy to wszystko co mam na sobie składa się na ubranie?  Potwierdziłem. Wówczas wyszedł i przyniósł mi mundur słowacki oraz buty. Rozmawialiśmy o mordzie na mojej rodzinie. Pani Filipiakowa opowiadała, że na drugi dzień, pomimo zakazu UPA, ksiądz greckokatolicki i sołtys Dobrianski wymusili dokonanie pochówku. Filipiakowa opowiedziała, że zamordowanych pochowano w 3 skrzyniach, szczątki Mamy i siostry w jednej, Babci i cioci w drugiej, natomiast dzieci w trzeciej. Pochówku dokonano na cmentarzu greckokatolickim koło cerkwi w Maniowie. W pogrzebie uczestniczyło dość dużo miejscowych Łemków, którzy byli wstrząśnięci dokonanym przez UPA mordem. /.../ Lista zamordowanych 18.09.1944 r., Maniów, gm. Wola Michowa, powiat leski, woj. lwowskie: Stachura Magdalena lat 63; Wesołkin Agnieszka lat 39; Wesołkin Stefania lat 14:  Olszańska Anna lat 29; Olszańska Maria lat 8; Olszański Zbigniew lat 6; Olszański Zygmunt lat 4; Olszańska Genowefa 9 miesięcy.”  (Marian Wesołkin: Wspomnienia; w: Stanisław Żurek: UPA w Bieszczadach,wyd II. Wrocław 2010, s. 187 – 191).

We wsi Potok Złoty pow Buczacz: „18,09.44 r. został zam. Olech Józef inwalida.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie do listy strat ludności polskiej podanej przez Komańskiego i Siekierkę dla województwa tarnopolskiego, 2004; w: Ludobójstwo OUN-UPA na Kresach Południowo-Wschodnich. Seria – tom 7, pod redakcją Witolda Listowskiego, Kędzierzyn-Koźle 2015;  za:  http://www.kresykedzierzynkozle.home.pl/attachments/File/2__Ksi____ka_tom_7.pd).

 

   19 września:

We wsi Kluwińce pow. Kopyczyńce Ukraińcy zamordowali 2 Polaków: ojca z synem.

We wsi Nowa Grobla – Hamernia pow. Jarosław zamordowali Adama Serafina. 

We wsi Ostrowczyk pow. Trembowla w sprawozdaniach OUN z września 1944 r. z kilku powiatów województwa tarnopolskiego odnotowano między innymi: 19 września we wsi Ostrowczyk bojówka OUN „w bolszewickich uniformach zapaliła chat´, w której nocowali aktywni Lachy i cała inna lacka swołocz wsi, a która teraz jest na służbie NKWD. Spaliło się 3 Lachów, a reszta uratowała się w piwnicy”.

We wsi Skomorochy pow. Tarnopol w sprawozdaniach OUN z września 1944 r. z kilku powiatów województwa tarnopolskiego odnotowano między innymi: 19 września w Skomorochach zabici zostali dwaj „Polacy-donosiciele”. (Grzegorz Hryciuk: Akcje UPA..., jw.). Być może chodzi o Bolesława Jankowskiego i Stanisława Kwaśnickiego.

We wsi Strubowiska pow. Lesko (Bieszczady) zamordowali 2 Polaków: Karolinę Holik lat 25 oraz krawca  Franciszka Holika lat 29. 

We wsi Wojciechowice pow. Przemyślany UPA zamordowała 3 Polaków. (Józef Wyspiański: Skutki napadów ukraińskich nacjonalistów w powiecie Przemyślany. w: Ludobójstwo OUN-UPA na Kresach Południowo-Wschodnich, tom 10, Kędzierzyn-Koźle 2018). 

We wsi Zalesie gm. Nowosiółka Biskupia pow. Borszczów Ukraińcy zamordowali 3 Polaków: 2 NN i kobietę o nazwisku Kaszkowska. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie ..., jw., tom 7).

We wsi Zaścianocze pow. Trembowla w sprawozdaniach OUN z września 1944 r. z kilku powiatów województwa tarnopolskiego odnotowano między innymi: 19 września w Zaścinoczach bojówka OUN zastrzeliła „aktywnego Polaka”. (Grzegorz Hryciuk: Akcje UPA …, jw.).

We wsi Zieleńce pow. Borszczów: Dnia 19 września 1944 r. około g[odziny] 20 do wsi Zieleńce od strony w[si] Piłatkowce wjechała na 4 podwodach banda licząca 40 ludzi. [Bandyci byli] uzbrojeni w automaty różnych systemów, karabiny maszynowe i karabiny różnych systemów oraz w granaty i ubrani w mundury szeregowców i oficerów Armii Czerwonej. Banda podjechała pod dom Żolińskiego Michała s. Piotra. Poza Żolińskim M. P. w domu znajdowali się:żona Żolińska Maria c. Ignacego, syn Żoliński Adam s. Michała oraz syn Żoliński Franciszek s. Michała (wszyscy narodowości polskiej). Banda ostrzelała i obrzuciła dom granatami, następnie podpaliła go. Podczas ostrzału z domu do suszarni wybiegł Żoliński Adam s.  Michała, urodzony w 1921 roku we  w[si] Zieleńce naszego rejonu i zamieszkały tamże, Polak, który nie odniósł żadnej rany. Podczas napadu zostali zbici: 1. Żolińska Maria c. Ignacego, urodzona w 1886 roku we wsi Zieleńce i zamieszkała tamże, Polka. 2. Żoliński Franciszek s. Michała, urodzony w 1932 roku we wsi Zieleńce i zamieszkały tamże, Polak, oraz ranny został Żoliński Michał s. Piotra, urodzony w 1884 roku we wsi Zieleńce i zamieszkały tamże, Polak, który przebywa w Borszczowie w szpitalu. Banda pozostała we wsi około 6 godzin i odjechała w kierunku wsi Piłatkowce naszego rejonu. Żoliński Adam s. Michała rozpoznał wśród bandytów mieszkańców wsi Zieleńce: Pasternaka Mychajła s. Petra (weterynarza) i Safjaniuka Hryhorija s. Petra  (zast[ępcę] przewodniczącego S[iel]sowietu w Zieleńcach), których aresztowaliśmy, i prowadzimy śledztwo w ich sprawie w celu ustalenia innych członków bandy” (Meldunek specjalny naczelnika RO NKGB w Skale dla naczelnika UNKGB obwodu tarnopolskiego z 20 września 1944 r. ; w: http://koris.com.ua/other/14728/index.html?page=303 ).    

 

   W nocy z 19 na 20 września:

We wsi Podfilipie pow. Borszczów: „Nocą z 19 na 20 września 1944 roku we wsi Podfilipie banda wyrżnęła dwie rodziny narodowości polskiej oraz spaliła ich budynki.” (Meldunek naczelnika RO NKGB w Skale dla naczelnika UNKGB obwodu  tarnopolskiego z 20 września 1944 r.; w: http://koris.com.ua/other/14728/index. html?page=307 ). Komański..., s. 51, datuje napad na „wrzesień 1944”, oraz dokumentuje mord na 8 Polakach , w tym  dwóch o nazwisku Trojanowski, pozostali NN.

We wsi Zieleńce pow. Borszczów: „Tej samej nocy (tj. z 19 na 20 września – przyp. S.Ż.) banda [licząca] do 15 osób we w[si] Zieleńce spaliła dom polskiej  rodziny. Pozostał przy życiu tylko jeden starzec, pozostali zginęli.” (Meldunek  naczelnika  RO NKGB w Skale dla naczelnika UNKGB obwodu tarnopolskiego z 20 września 1944 r.; w: http://koris.com.ua/other/14728/index.html?page=307 ).   

 

   20 września: 

We wsi Cisna pow. Lesko (Bieszczady) bojówka UPA uprowadziła 2 Polaków, którzy zaginęli bez wieści.

We wsi Cygany pow. Borszczów banderowcy przebrani w mundury żołnierzy sowieckich pod pozorem werbunku do pracy w kopalni zabrali 21 Polaków, których ciała odnaleziono dopiero w 1946 roku w rejonie wsi Teresin – Skała Podolska, w studni dróżnika kolejowego głębokiej na 25 metrów; ofiary były wrzucone do niej żywcem, głowami w dół, większość miała ręce związane do tyły oraz połamane kręgosłupy; wśród pomordowanych było 11 kobiet oraz 4-osobowa rodzina z córkami lat 11 i 13. Ponadto na terenie wsi zamordowali 2 Polaków: „20 września o g[odzinie] 8 rano bandyci zabili żołnierza istriebitielnego Batalionu,  Psiekurskiego, zamieszkałego we wsi Cygany, oraz mieszkańca tej samej wsi, Polaka, Trzańskiego  Jana s. Stefana, lat 51”. (Meldunek naczelnika RO NKGB w Skale dla naczelnika UNKGB obwodu tarnopolskiego z 20 września 1944 r.; w: http://koris.com.ua/other/14728/index.html?page=307).

We wsi Jabłonów pow. Kopyczyńce upowcy zamordowali 5 Polaków i 1 Ukrainkę.

We wsi Leżanówka pow. Skałat w sprawozdaniach OUN z września 1944 r. z kilku powiatów województwa tarnopolskiego odnotowano między innymi: W powiecie skałackim 20 września w Leżanówce „zniszczono” trzyosobową rodzinę polskiego seksota. (Grzegorz Hryciuk: Akcje UPA..., jw.).

Między wsią Łuczką a Mikulińcami pow. Tarnopol w sprawozdaniach OUN z września 1944 r. z kilku powiatów województwa tarnopolskiego odnotowano między innymi: 20 września między Łuczką a Mikulińcami zabito polskiego strybka. (Grzegorz Hryciuk: Akcje UPA..., jw.).

We wsi Skomorochy pow. Tarnopol zabili 2 Polaków: Bolesława Jankowskiego i Stanisława Kwaśnickiego.

We wsi Wasylkowce pow. Kopyczyńce Ukraińcy uprowadzili do lasu i zamordowali 1 Polaka.

 

   21 września: 

We wsi Hadyńkowce pow. Trembowla upowcy zamordowali 2 Polaków, 1 Ukraińca i 1 Rosjankę.

We wsi Kormanice pow. Przemyśl niezidentyfikowani sprawcy napadli na Iwana Kindziorę. Napadniętego zamordowano i zrabowano ubrania. Uprowadzono również Michała Kindziorę. (Andrzej Zapałowski: Granica w ogniu. Warszawa 2016, s.157).

We wsi Słobódka Strusowska pow. Trembowla zamordowali 1 Polaka, sołtysa.

 

   22 września:  

W leśniczówce Kwaszenina pow. Dobromil został zamordowany przez UPA gajowy Andrzej Wieczorek, lat 45. (Edward Orłowski..., jw.).

We wsi Mikulińce pow. Tarnopol w sprawozdaniach OUN z września 1944 r. z kilku powiatów województwa tarnopolskiego odnotowano między innymi: 22 września „nieznany osobnik” zabił w Mikulińcach polskiego żołnierza batalionu istriebitielnego. (Grzegorz Hryciuk: Akcje UPA..., jw.).

 

   Od 4 do 23 września:    

W Warszawie Ukraiński Legion Samoobrony w sile 2 sotni toczył na Powiślu i Czerniakowie walki z powstańcami oraz dokonywał mordów na ludności cywilnej.

   

   23 września: 

We wsi Kobyłowłoki pow. Trembowla w sprawozdaniach OUN z września 1944 r. z kilku powiatów województwa tarnopolskiego odnotowano między innymi: 23 września w Kobyłowłokach zabito „aktywnego Polaka”. (Grzegorz Hryciuk: Akcje UPA..., jw.).

We wsi Majdan Stary pow. Radziechów został zamordowany przez UPA gajowy Michał Gawlicki, lat 62.

We wsi Snowidów pow. Buczacz UPA zamordowała 4 Polaków, w tym 3-osobową rodzinę z 12-letnią córką.

We wsi Zazdrość pow. Trembowla w sprawozdaniach OUN z września 1944 r. z kilku powiatów województwa tarnopolskiego odnotowano między innymi: 23 września w Zazdrości zabito czterech „aktywnych Polaków”.  (Grzegorz Hryciuk: Akcje UPA..., jw.).

 

   W nocy z 23 na 24 września:

We wsi Chatki pow. Podhajce Ukraińcy uprowadzili 3-osobową rodzinę polską: matkę z jej małoletnim dzieckiem oraz jej brata, która zaginęła bez wieści.

We wsi Leżanówka pow. Skałat zamordowali 2 rodziny polskie, w tym 4-osobową zarąbali siekierami; tj. 8 Polaków. 

We wsi Ogiszczyn pow. Podhajce zostali zamordowani przez Ukraińców: Pieprzny N., jego siostra i jej dziecko. (Kubów Władysław: Terroryzm na Podolu; Warszawa 2003).

 

   24 września:

We wsi Czernica pow. Brody Ukraińcy zamordowali 6 Polaków: "Jezierska Magdalena z domu Chudzik z Czernicy, żona opuszczonego męża Pawła, zamordowana 24.09.1944, ur. 1917 r. Jezierska Maria z domu Molińska z Czernicy, wdowa po zmarłym Józefie, zamordowana 24.09.1944, ur. 12.07.1883 r. Kochmański Piotr zamordowany w Czernicy i przybity jak Chrystus. Molińska  Anna z domu Bahaj z Czernicy wdowa po zmarłym Józefie, zamordowana 24.09.1944 r., ur. 03.01.1894 r. Molińska Józefa z Czernicy córka Józefa i Anny Bahaj, zamordowana 24.09.1944 r., ur. 17.07.1930 r. Moliński Julian syn Józefa i Anny Bahaj z Czernicy, zamordowany 24.09.1944 r., ur. 7.12.1927 r." ( http://podkamien.pl/viewpage.php?page_id=246&c_start=0 ).

 

   25 września: 

We wsi Jamna pow. Tarnów tuż przed świtem, oddziały 14 dywizji SS-Galizien otoczyły obozowisko partyzantów batalionu AK „Barbara”. Po zaciętej i morderczej walce, partyzantom udało się znaleźć lukę w nieprzyjacielskim pierścieniu. Rano hitlerowski kocioł okazał się pusty, a na pobojowisku było według różnych szacunków od 20 do 60 zabitych oraz od 20 nawet do 100 rannych esesmanów. Bolesne i dotkliwe były również straty partyzantów, ale niewspółmiernie mniejsze (4 zabitych i kilku rannych). Esesmani za pomoc partyzantom spacyfikowali wieś, która płonęła przez noc z 25 na 26 września. Zginęło w tym czasie 57 osób. (http://www.klubpodroznikow.com/relacje/polska-ciekawe-miejsca/1042-jamna ).

We wsi Zazdrość pow. Trembowla Ukraińcy zamordowali 16 Polaków, w tym kierownika szkoły powszechnej. „IPN Wrocław S 6/02/Zi – śledztwo w sprawie zbrodni popełnionych przez nacjonalistów ukraińskich na terenie pow. Trembowla, woj. tarnopolskie, w latach 1939–1945. w tym w Starej i Nowej Zazdrości w dniu 25 września 1944 r.− 40 osób i w dniu 20 marca 1945 r. − 30 osób powiązanych kolczastym drutem i spalonych w niezamieszkanym domu.” 

 

   26 września: 

We wsiach  Iwanicze i Iławcze pow. Trembowla  w sprawozdaniach OUN z września 1944 r. z kilku powiatów województwa tarnopolskiego odnotowano między innymi: 26 września w Iwaniczach „przepadł” jeden Polak, a w Iławczy – jeden polski milicjant. 

We wsi Kudobińce pow. Zborów Ukraińcy powiesili 1 Polaka, a potem jego zwłoki wrzucili do rzeki.

We wsi Nowosiółka Skałacka pow. Skałat została zamordowana Kazimiera Krupa (Kubów..., jw.).

We wsi Stawki Kraśnieńskie pow. Skałat w sprawozdaniach OUN z września 1944 r. z kilku powiatów województwa tarnopolskiego odnotowano między innymi: zabito seksota, przewodniczącego rady wiejskiej Ludwika Czarneckiego. (Grzegorz Hryciuk: Akcje UPA..., jw.).

 

   28 września: 

W miejscowości Bircza pow. Przemyśl na cmentarzu ma grób Dobrzański Wilhelm ur. 1904, który zginął z rąk UPA  28 IX 1944 r. (http://w.kki.com.pl/pioinf/przemysl/zabytki/narodowej/ofiary1.html ).

W leśnictwie Cisowa pow.  Przemyśl zamordowany został przez UPA w czasie powrotu z Olszan do miejscowości Brylińce leśniczy Kazimierz Gołębiowski, ur. 1923 r., ciała nigdy nie odnaleziono, symboliczny grób ma w Zawadce. (Edward Orłowski..., jw.).

We wsi Ostrowiec woj. tarnopolskie w sprawozdaniach OUN z września 1944 r. z kilku powiatów województwa tarnopolskiego odnotowano między innymi: 28 września we wsi Ostrowiec „ktoś podpalił aktywnego Polaka Kozłowskiego, który spalił się w ogniu”. (Grzegorz Hryciuk: Akcje UPA..., jw.).

We wsi Strusów pow. Trembowla:  "28.09.1944 r. zginął Polak NN, członek I.B." (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7). 

 

   29 września: 

We wsi  Bereżanka pow. Borszczów: „z relacji moich rodziców Anny i Michała Tokar, stałych mieszkańców ówczesnej Bereżanki ,/.../ , przytoczę nazwiska tak Polaków jak i Ukraińców zabitych przez ukraińskich nacjonalistów. Są to: 1. Żołyńska Anna (żona Albina) lat 40 – 29 wrzesień 1944 – Bereżanka. 2. Żołyński Bronisław (szwagier Anny) lat ok. 38 - 9 czerwiec 1944 – Bereżanka”  (Jan Tokar, Wrocław; w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl). H. Komański, Sz. Siekierka..., nie odnotowują żadnej relacji z tej wsi.

We wsi Chłopówka pow. Kopyczyńce upowcy zamordowali 3 Polaków.

We wsi Hleszczawa pow. Trembowla: "29.09.1944 r. podczas przemarszu bandy UPA przez wieś zostali zamordowani: Czop i.n.; Gonczarski i.n.; Niedźwiedź i.n." (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

We wsi Jamelna pow. Gródek Jagielloński podczas trzeciego napadu upowcy spalili polskie gospodarstwa i wymordowali 74 Polaków; palili żywcem, zakłuwali bagnetami, rąbali siekierami itp.; niemowlę z rodziny Ciepków nabili żywcem na sztachetę płotu, 35-letnią Marię Kaczmarczyk rozrąbali siekierą od szyi przez piersi; niemowlę z rodziny Koszalów zakłuli nożem; 1-rocznej Annie Marcinów oraz 3-letniej Katarzynie Podsiadło odcięli głowy; niemowlęciu (Zofia Podsiadło) roztrzaskali główkę o mur; torturowali i wycięli skórę z twarzy i pleców 70-letniemu Andrzejowi Wakiermanowi; 44-letnia Maria Więcław miała 60 ran kłutych bagnetem; uprowadzili 20-letnią dziewczynę, która zaginęła bez wieści. „Nie widząc nikogo wszedłem do mieszkania. Tam w pokoju zobaczyłem żonę z głową rozciętą siekierą, aż wylazło jej oko. Moje dzieci były posiekane tasakiem od mięsa, który leżał zakrwawiony obok. Każde z nich miało ranę postrzałową w głowę. Wybiegłem na podwórze. Wokół panowała cisza. Morderców już nie było. Pobiegłem szybko do domu swych rodziców. Miałem nadzieję, że tam spotkam kogoś żywego. Niestety wszyscy zostali zamordowani. Cztery osoby dorosłe i siedmioro dzieci. Wszyscy byli porąbani siekierami i pokłuci bagnetami lub nożami, każdy miał postrzał w głowę. Całe mieszkanie było we krwi. /.../ Przy okazji zaglądnąłem do mieszkania sąsiadów o nazwisku Ciepko. Tam widziałem małe dzieci, które miały porozcinane nożami brzuszki. Jedną z małych dziewczynek nabito na sztachetę płotu i skłuto nożami i na końcu strzelili jej w główkę” (Józef Karczmarczyk; w: Siekierka..., s. 234; lwowskie). „Tej nocy zostali również zamordowani: Kazimierz Koszała (70 lat), z rodziny Marcinów zginęli Maria (40 lat), jej syn Kazimierz (7 lat), córka (11 lat). W rodzinie Marcinowa (Dominika) zostały zamordowane jego dzieci: Józef (6 lat), Mieczysław (4 lata) i Ryszard (1,5 roku), natomiast matka Maria Marcinów zdążyła się skryć na dachu domu i ocalała, a jej siostra została zamordowana. U rodziny Polichtów – Józefa (70 lat) i jego żony Wiktorii (60 lat), tej nocy nocował znajomy kolejarz z córka ze Lwowa. Wszyscy zginęli z rąk banderowców. Córkę kolejarza, młodą i ładną dziewczynę zabrali ze sobą banderowcy. Można się tylko domyśleć jej tragicznego losu. W rodzinie Więcławów – matka Maria (44 lata) została zakłuta bagnetami, otrzymała aż sześćdziesiąt ran kłutych, jej syn Teofil (13 lat) miał 18 ran kłutych, córka Antonina (11 lat) osiem ran kłutych, syn Marian (9 lat) 12 ran kłutych, Katarzyna Adamów (24 lata) razem z synem (2 lata) zastali zarąbani toporem do rąbania drzewa. W rodzinie Podsiadłów zginęli: matka (40 lat), córki: Tola (11 lat) i Kasia (3 lata)”. (Eugeniusz Koszała; w: Siekierka..., s. 236 – 237; lwowskie).

We wsi Lackie Szlacheckie pow. Tłumacz upowcy „prawie całkowicie wymordowali mieszkańców wsi”, imiennie znanych jest 10 Polaków, w tym 9-letnią dziewczynkę i jej matkę w zaawansowanej ciąży oraz drugą matkę z córką; "W nocy na 30 września 1944 roku bandyci OUN przeprowadzili napad na wieś Liackie-Szlacheckie, rejon Tyśmienica, obwód Stanisławów, w której mieszkali obywatele polskiej narodowości. Bandyci prawie całkowicie wymordowali mieszkańców wioski, których przed zamordowaniem poddali bestialskim torturom, dusili stryczkami, łamali ręce i nogi, odcinali uszy, usta, wydłubywali oczy, dziewczęta i młode kobiety najpierw gwałcili a następnie odcinali im piersi i rozstrzeliwali. Domy mieszkalne i budynki gospodarcze podpalili.” (INFORMACJA SBU o działalności OUN-UPA №113 z dnia 30.07.1993 r. ; w: http://szturman.salon24.pl/267856,informacja-sbu-o-dzialalnosci-oun-upa-113-z-dnia-30-07-1993).  „Rodzina moja pochodzi z Pokucia a dokładnie ze wsi Lackie Szlacheckie, moja babcia urodziła się w 1917 roku w rodzinie Anny i Tomasza Buniowskich. W 1939 roku wyszła za Antoniego Zająca, który po wybuchu wojny wcielony został do wojska i przeszedł szlak przez Rumunię i Francję do Anglii, babcia natomiast pozostała w Lackiem razem z rodziną. W czasie pogromu w 1944 roku zabici zostali jej dwaj bracia: Jan Buniowski, który w chwili śmierci miał zaledwie 16 lat, schronił się u sąsiada Ukraińca, który też zginał za pomaganie Polakom. Po śmierci Janka został postrzelony Stanisław Buniowski i wykrwawił się wskutek odniesionych ran. Po tych wydarzeniach rodzina moja ukrywała się w Markowcach a następnie w Świętym Józefie, skąd zostali deportowani do Góralic na Ziemiach Zachodnich”.  (Elwira Juzwa; w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl;  04.02.2012).

We wsi Majdan pow. Kopyczyńce upowcy uprowadzili 2 Polki, które zaginęły.

We wsi Oryszkowce pow. Kopyczyńce zamordowali 3-osobową rodzinę polską.

We wsi Ostrowczyk pow. Trembowla zamordowali Michała Tyrańskiego.

 

   30 września: 

We wsi Mazurki woj. stanisławowskie: Nocą 30 IX banda napadła na [...] Mazurki, rej[onu] iwano-frankowskiego i dokonała pogromu polskiej ludności. Zabitych zostało 51 Polaków, ich domy rozgrabiono.” (DALO, P-3/1/62, k. 146, 147). 

We wsi Nagórzany pow. Zaleszczyki: "30.09.1944 r. zostało zamordowanych siedemnastu mieszkańców wsi, NN, byli torturowani". (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).  

We wsi Uścieczko pow. Zaleszczyki: "30.09.1944 r. zostali zam. Polacy 25 osób NN." (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

 

  Na przełomie sierpnia i września:

We wsi Serednie Małe pow. Lesko  zostali uprowadzeni i zamordowani: Józef Skowroński, Władysław Indyk, Zatwarnicki (imię nieznane); banderowcy uprowadzili bydło z Seredniego i wycofując się porwali wymienionych mężczyzn, mordując ich w okolicy wsi.

We wsi Trościaniec Wielkim, pow. Zborów banderowcy zamordowali nie mniej niż 7 Polaków. („Śledztwo w sprawie zbrodni ludobójstwa nacjonalistów ukraińskich w celu całkowitego wyniszczenia ludności polskiej w latach 1939 - 1945 na terenie powiatów Zborów i Brody, woj. tarnopolskie”; sygn. akt S 83/09/Zi).

 

   We wrześniu 1944 roku (świadkowie nie podali dnia): 

We wsi Adamy pow. Kamionka Strumiłowa bojówka OUN Kupiaka zamordowała 9 Polaków, w tym  81-letniego Jana Dąbrowskiego, 80-letnią Franciszkę Szeremetę, 40-letnią Teodorę Łucek i 30-letnią Marię Święs, którą powiesili na jabłoni.

We wsi Aksmanice pow. Przemyśl zginął 18-letni maturzysta z tej wsi. (Andrzej Zapałowski: Granica w ogniu. Warszawa 2016, s.157).

Do wsi  Baszuki pow. Zborów w pierwszych dniach września 1944, poszła Maria Głowacka  z Gontowy i została tam zamordowana przez Ukraińców. (Adolf Głowacki:  "Milno – Gontowa”,  Szczecin 2008). Patrz wyżej: 14 września...

We wsi Berestek pow. Zaleszczyki banderowcy zamordowali 3 Polaków; żołnierze sowieccy widząc płonące budynki ostrzelali wieś i banderowcy uciekli.

We wsi Bereźnica Szlachecka pow. Kałusz sąsiad Ukrainiec zamordował 2 Polki.

We wsi Bohatyn pow. Zborów:W nocy, we wrześniu 1944 roku, po raz kolejny przyszło do naszego domu kilku uzbrojonych bojówkarzy OUN w poszukiwaniu ojca i brata. Nie znaleźli ich. Z zemsty zabrali matkę Pelagię lat 45, założyli jej pętlę na szyi, przywiązali do wozu i tak moja matka zginęła wleczona za wozem. Ciała jej nie odnaleziono”. (Olga Kopaniecka z d. Zielińska; w: Komański..., s. 947). Pelagia Zielińska była Ukrainką, zginęła „za męża” Polaka i za syna, który czuł się Polakiem.

W miasteczku Bohorodczany pow. Stanisławów na początku września banderowcy zastrzelili 1 Polaka.

We wsi Brzezina pow. Tarnopol zamordowano Nawarecką N. i jej wnuczkę. (Kubów..., jw.).

We wsi Burakówka pow. Zaleszczyki zmordowali 4 Polaków.

We wsi Busk pow. Kamionka Strumiłowa zamordowany został Zubik Szymon. (Kubów..., jw.). Inni:„Również we wrześniu 1944 roku Kupiak rozkazał swoim bojówkarzom i oddziałom leśnym z Jabłonówki, zamordować w Busku Iwana Czuczmana i jego żonę Natalię a w listopadzie na rozkaz Kupiaka został zamordowany prezes Rady Miejskiej Buska – Szymon Zubik”. (Bronisław Szeremeta: "Watażka jego zbrodnie i zakłamane wspomnienia". W: http://www.republika.pl/szeremeta/watazka.htm ).   

We wsi Cerkowna pow. Dolina uprowadzili 18-letniego Polaka, syna leśniczego, który zaginął bez śladu.

We wsi Cygany pow. Borszczów zamordowali 2 Polaków, w tym na drodze idącą do apteki w Skale Podolskiej 25-letnią Marię Kokurudziak.

We wsi Dąbków pow. Lubaczów zamordowali 2 Polaków. 

We wsi Dupliska pow. Zaleszczyki  zamordowani zostali: rodzina Daumów, rodzina Głuchowskich, rodzina Kurowskich, Szumowski Leon. (Kubów..., jw.).

We wsi Dwernik pow. Lesko (Bieszczady) zamordowali 8 Polaków, w tym 4-osobową rodzinę. „Mieszkający w Dwerniku nad Sanem Józef Radwański został z żoną i dwojgiem dzieci uprowadzony i powieszony w lesie. Ciała ich znaleźli grzybiarze”. (Janina Dąbek; w: Żurek..., s. 40)

We wsi Gniłowody pow. Podhajce: “We wrześniu 1944 r. okrążyli posesję 33-letniego Jana Piętaka, który w Podhajcach współpracował z Armią Krajową. Dwaj spośród grupy napastników wkroczyli do mieszkania. Zażądali, aby mężczyzna wyszedł na podwórze. Jan Piętak, przechodząc obok pieca kuchennego, chwycił gar, w którym gotowały się knedle, i chlusnął wrzątkiem w twarz jednego napastników, drugiego zaś śmiertelnie ugodził garnkiem. Sam wbiegł po drabinie na strych. Prawdopodobnie miał tam ukryte granaty. Przez dziurę w strzesze usiłował rzucić jeden z nich w stronę upowców, ale czy to dlatego, że został ugodzony kulą, czy też dlatego, że w zdenerwowaniu zbyt pospiesznie wyciągnął zawleczkę, nie udało mu się tego zrobić. Granat wybuchł w jego dłoni. Wieść głosi, że napastnik pozbawiony oczu uprosił swych pobratymców, aby go zastrzelili.” (Maria Jazownik, Leszek Jazownik: Gniłowody mają  żal; w: http://ljazownik.cwahi.net/index.php?option=com_content&view=article&id=76:gniowody-maj-al&catid=48:pami-kresow-yca&Itemid=77 ; 01 listopada 2009).

We wsi Horpin pow. Kamionka Strumiłowa „wśród kilkudziesięciu banderowskich ofiar ustalono nazwiska tylko 23 osób: Banach Michał l. 70, Bratuń Piotr, Bratuń Andrzej, Bratuń Michał, Chrzanowski Michał jego syn, Chrzanowski Mikołaj, Czerniecki Andrzej l. 33, Czerniecka Katarzyna, Czerniecki Jan, Czerniecka Maria (Ukrainka), jej 5 synów (imion nie udało się ustalić), Karwacki Michał jego syn Stanisław, Mielnik Melania, Mielnik Michał, Mielnik Tekla oraz dwoje ich dzieci”. (Kubów..., jw.).

We wsi Howiłów Mały pow. Kopyczyńce napadli na dom rodziny Kaczorowskich. Ojciec tej rodziny został powołany do Wojska Polskiego i przebywał na froncie. Nie zastali w domu także jego żony, zastrzelili więc dwoje dzieci w wieku lat 9 i 11 oraz zrabowali dobytek. Za kilka dni uprowadzili Kaczorowską. Sąsiedzi odnaleźli jej zwłoki zagrzebane płytko na polu za wsią.

We wsi Jackówka pow. Tłumacz zamordowali 3 Polaków: matkę z 3-letnim synem oraz 17-letnią dziewczynę.

Koło miasta Jarosław woj. rzeszowskie banderowcy wymordowali 18 rodzin polskich. 

We wsi Kobyłowłoki pow. Trembowla zamordowani zostali: Duchnicki Władysław l. 60, Jędrys Piotr l. 30, Kowal Rysia l. 7, Przybylski Józef l. 34 i Stojanowska Michalina. (Kubów..., jw.).

We wsi  Korniów pow. Horodenka: „Urodziłam się po wojnie, ale dobrze pamiętam opowiadania rodziny, szczególnie babci i cioci, o strasznych mordach w powiecie Horodenka, a dokładnie w Korniowie (wieś na prawym brzegu Dniestru). We wrześniu 1944 roku banderowcy bestialsko zamordowali członków mojej rodziny:  Łukasz Knihnicki lat 46, jego córka Helena lat 17, syn Józef lat 18/19 - porąbani siekierami i pocięci, pochowani na podwórku własnego domu(?); tak opowiada moja starsza siostra, natomiast 80-letnia sąsiadka z Korniowa twierdzi, że pochowani zostali na cmentarzu: Anastazja Knihnicka (z domu Wąsowicz) ok. 38 lat, jej syn Tadeusz 6/7 lat, córka Krystyna 8/9 lat zamordowani i spaleni; Aniela  Hawrylewicz  z domu Łubyk, lat ok. 50, jej mąż Józef, lat ok. 50 pochowani w sadzie; Krzywak Antoni, lat ok. 26, mieszkaniec pobliskiej wsi - Olchowiec, zabity w Korniowie. Jest ostatnia chwila, aby dowiedzieć się prawdy o swoich bliskich u źródła. Jeszcze kilku starszych ludzi w każdej wiosce ukraińskiej pamięta i to doskonale! tragedię Polaków. Mówią o tym szeptem i najchętniej za drzwiami swoich domostw. Wysłuchałam osobiście kilku z nich, aby potwierdzić zasłyszane w dzieciństwie tragedie. Nie czekajmy aż umrą....tam trzeba pojechać i porozmawiać z naocznymi świadkami zbrodni”. (Helena Krajewska, w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl). Sz. Siekierka, H. Komański, E. Różański..., nie podają żadnej relacji z tej wsi . 

We wsi Krowica Hołodowska pow. Lubaczów upowcy zamordowali 9 Polaków, w tym 2 małżeństwa oraz 2 kobiety.

We wsi Krowica Sama pow. Lubaczów zamordowali 12 Polaków, w tym 5 kobiet.

We wsi Krzywcze Górne pow. Borszczów zamordowani zostali: Dembowski Władysław, Golecka Janina l. 35 i NN mężczyzna. (Kubów..., jw.).

We wsi Kubajówka pow. Nadwórna zostali zamordowani przez UPA Helena Budzanowska (lat 50); Bronisław Korotyniec (lat 29, zięć Heleny).

We wsi Kuropatniki pow. Brzeżany zamordowany został Kuciel Dymitr. (Kubów..., jw.). 13-letni polski chłopiec pasący krowy przy wiejskiej drodze pozdrowił przejeżdżających banderowców po polsku ” Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”. Banderowcy zabrali go ze sobą i jego ciało znaleziono po kilku dniach za wsią pod lasem, całe było poranione nożami lub bagnetami.

We wsi Leszczowate pow. Lesko (Bieszczady) zamordowali 29 Polaków.

We wsi Łobozew pow. Lesko (Bieszczady) zamordowali 27 Polaków. „Niespodziewanie doszła do nas wiadomość, że koło wsi Łobozew zostały ograbione polskie gospodarstwa i zarąbano siekierami 5 rodzin polskich, a dorosłym i dzieciom odrąbano głowy i nadziano na sztachety płotu, z napisem: „Wszystkim Lachom, czerwonym partyzantom i ich dowódcy Muchy zrobimy to samo jak nie opuszczą naszej ziemi”. Trzy dni potem dokonaliśmy akcji odwetowej, zabierając z 5 gospodarstw ukraińskich nacjonalistów bydło, żywność, konie, zboże, tuczniki i odzież. Nie mieliśmy jednak odwagi moralnej postąpić tak samo, jak upowcy postąpili z polskimi rodzinami. Wywiesiliśmy jednak ulotki, w których ostrzegliśmy: „jeśli się powtórzy mord jak koło Łobzowi to za każdą polską rodzinę zabijemy 10 rodzin ukraińskich”, z podpisem Dowódca oddziału partyzanckiego Mucha Michalski. Nasze ulotki na jakiś czas poskutkowały.” (Mikołaj Kunicki; w: Siekierka...,  s. 437). Kunicki pisze dalej, że pop z Krzywego o nazwisku Radjo powiedział sotnikom UPA, iż ostrzegał ich, by „na razie nie zabijać Lachów. A wy natomiast zabiliście 5 rodzin – 27 osób”. Wzięty do niewoli banderowiec z sotni „Burłaki” zeznał, że pop ten pełni w OUN-UPA rolę prokuratora wobec wszystkich sotni na terenie Bieszczad.

We wsi Łopuszna pow. Bóbrka spalili wieś i zamordowali Franciszka Sofińskiego.

We wsi Malechów pow. Żydaczów zamordowali 2 Polaków, w tym porucznika 1 Armii WP.  

We wsi Małków pow. Hrubieszów:We wrześniu 1944 r. Oddział UPA spędził z pól żniwiarzy 7 osób i zamordował ich.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8).

We wsi Meducha pow. Stanisławów zamordowali na drodze 3 Polaków, w tym 2 kobiety, oraz 2 żołnierzy sowieckich.

We wsi Michałówka po. Borszczów wyłapali i zamordowali 5 Polaków, kobiety i dzieci.

We wsi Mogielnica pow. Trembowla zamordowano kilku Polaków. (Kubów..., jw.). 

We wsi Osowce pow. Buczacz zamordowany został Bykowski Jan l. 21. (Kubów..., jw.).

We wsi Paryszcze pow. Nadwórna na drodze zamordowali 4 Polaków, w tym kobietę i zrabowali 2 furmanki z dobytkiem.

We wsi Piłatkowce pow. Borszczów zamordowali 21 Polaków, w tym 7-osobową rodzinę Kormanów.

We wsi Pobereże pow. Stanisławów miejscowi banderowcy zamordowali 25 Polaków.

We wsi Poczapy pow. Złoczów banderowcy podstępnie wyciągnęli z domu w Złoczowie i zamordowali Zdzisławę Bukowską z rodziny polsko-ukraińskiej, dokąd uciekła po zabiciu jej rodziców,  gdyż jej ojciec, Ukrainiec, nie chciał zamordować żony, Polki.

We wsi Podfilipie pow. Borszczów zamordowali 8 Polaków (patrz: „w nocy z 19 na 20 września”).

We wsiach Podlipie i Puklaki pow. Borszczów UPA zamordowała kilkanaście osób i spaliła większość polskich gospodarstw, nazwisk ofiar nie ustalono. (Kubów..., jw.).

We wsi Podwinie pow. Rohatyn w sprawozdaniach OUN z września 1944 r. z kilku powiatów województwa tarnopolskiego odnotowano między innymi: W powiecie rohatyńskim, gdy Polacy ze wsi Podwinie schwytali jednego z członków OUN z Lipicy, bojówka OUN porwała pięciu Polaków i jedna Polkę. Kobieta została zwolniona i przekazała propozycję wymiany jeńców. Polacy wypuścili ounowca, natomiast bojówka ukraińska z obawy przed dekonspiracja schwytanych Polaków zamordowała. (Grzegorz Hryciuk: Akcje UPA..., jw.).

We wsi Prosowce pow. Zbaraż  zamordowani zostali Juźwin Tekla l.30 i syn Henryk l. 4. (Kubów..., jw.). 

W mieście powiatowym Przemyślany:We wrześniu 1944 r. został zamordowany w zasadzce Mikluszka Stanisław l. 16.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8).

We wsi Przeniczniki pow. Tłumacz banderowcy zamordowali 55-letniego Dominika Burzmińskiego.  

W mieście Rozdół pow. Żydaczów zamordowali 2 Polaków.

We wsi Ryszkowa Wola pow. Jarosław uprowadzili 6 Polaków, którzy zaginęli.

We wsiach Serednie Małe i Dwernik pow. Lesko (Bieszczady) zamordowali 8 Polaków.

We wsi Skomorochy pow. Tarnopol zamordowano: Jankowskiego Bolesława l. 35, Kwaśniewskiego Stanisława l. 21, jego córkę oraz 7 osób z rodziny Bobkowskich. (Kubów..., jw.).

We wsi Słobódka Kąkolnicka (Słoboda Konkolnicka) pow. Rohatyn zamordowali 18 Polaków, osoby starsze, które nie opuściły swoich gospodarstw.

We wsi Słobódka Turylecka pow. Borszczów w kolejnym napadzie zamordowali 14 Polaków.

We wsi Stanimierz pow. Przemyślany zamordowali 8 Polaków. Byli to: Duliba, lat 30; Duliba, lat 35; Niedźwiedź, lat 58; Niedźwiedź, lat 55, żona Niedźwiedzia; Niedźwiedź, lat 18, córka Niedźwiedzia; Niedźwiedź, lat 27, córka Niedźwiedzia; Rzadki Józef, lat 48; Śnieżyk Stanisław, lat 36. (Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lubin 2009, s. 228). „W Stanimierzu zginął mój stryj - Józef Rzadki - starszy brat mego Ojca. Pochodził z Hanaczowa i ożenił się w Stanimierzu. Został zamordowany przez szwagra (męża siostry swojej żony). Prawdopodobnie było to we wrześniu, podczas drugiej okupacji sowieckiej.” (Józef Rzadki; Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lubin 2009, s. 295).

We wsi Strzałkowce pow. Borszczów pobili i zamordowali Władysława Leśniewicza. 

We wsi Szmitków pow. Sokal zamordowali 6 Polaków.

We wsi Tarnawa Niżna pow. Turka (Bieszczady) zamordowali 30 Polaków. 

We wsi Trościaniec pow. Buczacz:We wrześniu 1944 r. został zam. Żeromski Maciej.”  (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).  

We wsi Trójca pow. Śniatyn zamordowali 1 Polaka, 6 Ukraińców i 1 Żyda.

W mieście Ustrzyki Dolne woj. rzeszowskie zamordowali 4 Polaków. We wrześniu „tuż przed wkroczeniem wojsk sowieckich banda UPA napadła na miasteczko. Ograbiła i spaliła budynki miejscowego majątku ziemskiego Narowskich i zamordowała 4 pracowników majątku”. (Siekierka..., s. 373, lwowskie).   

We wsi Uścieczko pow. Zaleszczyki zamordowali 2 Polaków: organistę z żoną.

We wsi Wetlina pow. Lesko  (Bieszczady) w okolicy wsi upowcy zamordowali kilka rodzin polskich; tj. około 20 Polaków. Maja Bilska w książce  Ognie nad Soliną  (Warszawa 1981) pisze: „już w kilka dni po wyzwoleniu lotem błyskawicy rozeszła się wieść, że w okolicy Wetliny wymordowano kilka polskich rodzin.”

We wsi Wierzblany pow. Kamionka Strumiłowa zamordowani zostali: Maksymiszyn Bolesław i jego żona, Maksymiszyn Eugeniusz, jego żona, córka i matka. (Kubów..., jw.).

We wsi Winograd pow. Kołomyja zamordowali Karola Skoczylasa. 

We wsi Wysocko Wyżne pow. Turka zamordowali Władysławę Wysoczańską, ur. w 1927 roku. 

We wsi Zatwarnica pow. Lesko (Bieszczady) zamordowali 2 rodziny polskie; tj. 8 Polaków.

W mieście Złoczów... Patrz wyżej: we wsi Poczapy...   

W okolicy miasta Złoczów po wkroczeniu wojsk sowieckich odkopano mogiłę z 17 młodymi Polakami. „Wszyscy mieli poobcinane uszy i języki, ponacinane pięty, ręce związane z tyłu tułowia kolczastym drutem. Byli bici i torturowani, ale przyczyną śmierci większości z nich było zadławienie ziemią”  (Stanisława Stadher: „Kresy nadziei”, Radom 2004).   

 

W dniach 4 – 23 września w Warszawie w walkach z powstańcami oraz w mordach dokonywanych na ludności cywilnej udział wziął Ukraiński Legion Samoobrony. W ostatnich dniach sierpnia 1944 roku 2 sotnie ULS (nazywany także Legionem Wołyńskim, w nomenklaturze niemieckiej występujący jako 31 batalion SD – Sicherheitsdienst) , liczące od 219 osób (wg źródeł niemieckich) do 400 osób (wg źródeł polskich i niektórych ukraińskich), przegrupowane zostały z Bukowej Góry koło Miechowa do Warszawy. Do walki weszły co najmniej 4 września ponosząc w tym dniu największe straty (ogólnie większość poległych pochodzi z okresu 4 – 9 września). Wynika to z pisma SS Oberscharführera Gustava Raulinga z 12 października 1944 r. informującego o stratach ULS w Warszawie (Marcin Majewski: Przyczynek do wojennych dziejów Ukraińskiego Legionu Samoobrony (1943-1945), w: „Pamięć i sprawiedliwość”, nr 2//8/ 2005, s. 318). Działając na Powiślu i Czerniakowie przeciwko Zgrupowaniu „Radosław” i Zgrupowaniu „Kryska” oraz desantowanym oddziałom 9 Pułku Piechoty 3 Dywizji Piechoty z 1 Armii WP stracił od 25 do 30 poległych. Dowódcą był płk Petro Diaczenko, a razem z nim w walkach brał udział jego syn chor. Jurko. Od 24 września legion stacjonował na skaju Puszczy Kampinoskiej działając przeciwko polskim partyzantom i pacyfikując pobliskie wsie, np. 24 września wieś Zaborówek (2 osoby zabite i aresztowanych 49, których rozstrzelaniu zapobiegli… gestapowcy).

Pomiędzy 27 września a 1 października ULS wziął udział w operacji „Sternschnuppe” skierowanej przeciwko zgrupowania AK „Kampinos”. Na początku października grupa Diaczenki powróciła do Miechowa.

Od 1 sierpnia do 3 października 1944 roku w Warszawie podczas powstania różne formacje ukraińskie zamordowały od 3075 do 16 350 Polaków. „Kazimierz Podlaski (Bohdan Skaradziński) w swej książce „Białorusini, Litwini, Ukraińcy” (wyd. 3, Londyn 1985) /…/ tak kończy swój proukraiński wywód: „Ukraińcy stanowili 1,5% garnizonu (niemieckiego w Warszawie), więc o ich roli pacyfikatorów Powstania nie będzie można poważnie mówić”. 1,5% w wypadku Powstania Warszawskiego oznaczało to 270 zabitych i 75 ciężko rannych powstańców, 3000 zamordowanych cywilów i zniszczonych całkowicie 156 budynków („Encyklopedia Warszawy”, Warszawa 1994, s. 687). /…/ A przecież Ukraińcy stanowili dużo, dużo większy odsetek żołnierzy garnizonu niemieckiego w Warszawie, liczącego 31 lipca 1944 ok. 20 000 ludzi (Władysław Bartoszewski „Dni walczącej stolicy. Kronika Powstania Warszawskiego” Londyn 1984), a później przeciętnie 25 000 ludzi. Jeśli było Ukraińców tylko 7,5% wśród żołnierzy garnizonu niemieckiego w Warszawie, to wówczas ci żołdacy mają na swoim sumieniu 1350 zabitych i 375 ciężko rannych powstańców, 15 000 – zamordowanych cywilów i zniszczonych całkowicie 780 budynków” (Marian Kałuski: „Udział Ukraińców w zdławieniu Powstania Warszawskiego”; w: http://kresy.pl/kresopedia,historia,ii-wojna-swiatowa?zobacz/udzial-ukraincow-w-zdlawieniu-powstania-warszawskiego ). Do tej pory nacjonaliści ukraińscy i ich poplecznicy zaprzeczają udziałowi Ukraińców w rzezi Warszawy podczas powstania. „Obarczanie Ukraińców, Kałmuków czy „własowców” mordami na ludności cywilnej ma swe źródła w AK-owskiej propagandzie okresu wojny” – stwierdzają Hubert Kuberski i Jarosław Gdański w artykule „Uporczywa legenda: „Własowcy” w Powstaniu Warszawskim” (http://www.historia.gildia.pl/wiek-xx/wojskowosc/ii-wojna-swiatowa/wlasowcy-w-powstaniu-warszawskim ). Z ich tezy wynika więc, że ocaleli świadkowie ulegli zbiorowej halucynacji otumanieni „AK-owską propagandą okresu wojny”, gdy relacjonowali o masowych zbrodniach Kałmuków i Ukraińców popełnianych na ich oczach podczas Powstania Warszawskiego. Ukraińscy historycy (i niektórzy polscy) twierdzą też, że świadkowie mylili Rosjan (a nawet Kałmuków ! – jak określano Azerów i Turkmenów) z Ukraińcami. Tymczasem dorośli Warszawiacy (co najmniej od 40 roku wzwyż) dobrze znali język rosyjski, gdyż znajdując się pod zaborem rosyjskim uczyli się w szkole w tym języku oraz posługiwali w urzędach, nie mogli więc mylić go z językiem ukraińskim. To po pierwsze. Drugi fakt jest taki, że w Warszawie znajdowało się bardzo dużo uciekinierów z Kresów Wschodnich, z Wołynia i Podola, którzy nie tylko znali, ale umieli posługiwać się językiem ukraińskim, w tym specyficznymi odmianami, po których można było odróżnić Ukraińca z Wołynia od Ukraińca z Małopolski Wschodniej. Ukraińcy wzięci do niewoli byli przed rozstrzelaniem (poza nimi rozstrzeliwano jeszcze esesmanów) przesłuchiwani, stąd było wiadome, skąd pochodzą, czy z Ukrainy sowieckiej (zza Zbrucza), czy są obywatelami polskimi narodowości ukraińskiej z kresów polskich (znajdujących się oficjalnie od 1939 roku do 1945 roku pod okupacją sowiecką). W wydawanej podczas Powstania Warszawskiego gazecie „Walka Śródmieścia”, z dnia 17 sierpnia 1944, w artykule „Hajdamaczyzna w Warszawie” pisano: „Codzienne komunikaty z walk na ulicach Warszawy, zawierają pewną stalą informację, notowaną przez prasę jakby mimochodem, bez komentarza, – choć krzyczy ona wprost o to, by się nią bliżej zająć. Chodzi o „owocną” kolaborację ukraińców z niemcami (tak jest napisane w oryginale! – przyp. S. Ż.) w walce Polaków o prawo do własnego narodowego życia, chodzi o codziennie dokonywane przez „braci słowian” ohydne mordy na bezbronnej ludności polskiej, grabieże i podpalenia, – chodzi wreszcie o specyficzne rozbestwienie ponurego hajdamaki z karabinem w ręku, a nożem za cholewą. Mimo woli nasuwa się pytanie niezorientowanemu: Skąd ta nienawiść? Czego chce „rezun’ spod Stanisławowa w Warszawie?”. Jest faktem, że jako samodzielna jednostka ukraińska, w tłumieniu Powstania Warszawskiego brał udział Legion Ukraińskich Nacjonalistów. Natomiast kilka tysięcy Ukraińców (prawdopodobnie około 2 – 2,5 tysiąca) znalazło się w pułku Brygady RONA, pułku Oskara Dirlewangera oraz w jednostkach policyjnych i kozackich. Np. w składzie 34. policyjnego pułku strzeleckiego znajdował się jeden batalion niemiecki oraz dwa bataliony niemiecko-ukraińskie. Angielski historyk Martin Windrow w swej pracy „The Waffen-SS” (London 1984) pisze: „w skład Brygady Kamińskiego wchodziło 6500 renegatów i morderców, głównie Ukraińców”. Łączny udział Ukraińców w tłumieniu powstania mógł wynosić nawet około 10% sił niemieckich. Obydwa pułki zapisały się najbardziej złowrogo w pamięci ludności Warszawy, RONA na Ochocie a Dirlewangera na Woli i Starym Mieście. Potworne gwałty dokonywane na dziewczętach i kobietach, masowe egzekucje wszystkich cywilnych mieszkańców, grabieże, palenie i burzenie domów i kamienic na zdobywanym terenie – to był ich „szlak bojowy”.

Pozostała w Miechowie sotnia „Makucha” ULS we wrześniu przeczesywała rejon Nowy Sącz–Krynica–Czorsztyn. Wielkość strat polskich nie jest znana, ponieważ historycy polscy do tej pory nie zainteresowali się tym tematem. Następnie przegrupowała się do Targowiska koło Kłaja. Tu z Miechowa dołączyła reszta legionu. Jednocześnie kontynuowano działania przeciwko polskiej partyzantce. Jeszcze 12 stycznia 1945 r. doszło do starć w okolicach Zakopanego. Wiesław Tokarczuk podaje, że prof. John Paul Himka, historyk amerykański pochodzenia ukraińskiego, w opracowaniu “The Organization of Ukrainian Nationalists, the Ukrainian Police, and the Holocaust” zamieścił informację: „Wołodymyr Panasiuk z Rafałówki w obwodzie Równe, walczył w Warszawie, („powstaniec” ukraiński z powstańcami polskimi), miał wtedy 23 lata. Przedtem – w 1941 roku był milicjantem w OUN-owskiej milicji, złożył przysięgę rządowi Bandery, w latach 1942-1943 brał czynny udział w Holokauście jako policjant ukraiński w służbie niemieckiej, w 1944 roku został przeniesiony do Sonderkommando pod rozkazami SS i SD. W Sonderkommando SS walczył z polskimi partyzantami w powstaniu warszawskim. Nosił ukraińskie godło narodowe, trójząb (tryzub), na swoim mundurze” ( USHMM RG 31.018M, reel 20; Upravlinnia Sluzhby Bezpeky Ukrainy v Rivens’kii oblasti, no. 19090, t. 1, ffl. 9, 16, 16v, 17 and , t. 3, ff. 3, 3v, 100, 101.; za: Wiesław Tokarczuk [mailto:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.], Tuesday, May 01, 2012 9:24 PM). Historyków polskich musi więc wyręczać historyk pochodzenia ukraińskiego.

 

                                                         Stanisław Żurek 

 

Podstawowe źródła opracowania, które nie są wymieniane przy podawanych przypadkach zbrodni: 

Jastrzębski Stanisław: Ludobójstwo nacjonalistów ukraińskich na Polakach na Lubelszczyźnie w latach 1939 – 1947; Wrocław 2007. 

Komański Henryk, Siekierka Szczepan: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie tarnopolskim 1939 – 1946; Wrocław 2004.

Siekierka Szczepan, Komański Henryk, Bulzacki Krzysztof:: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie lwowskim 1939 – 1947; Wrocław 2006.

Siekierka Szczepan, Komański Henryk, Różański Eugeniusz: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie stanisławowskim 1939 – 1946; Wrocław, bez daty wydania, 2007.

Siemaszko Władysław, Siemaszko Ewa: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939 – 1945; Warszawa 2000.


GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp6.jpg

PAMIĘTAJ PAMIĘTAĆ

Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud1.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 301 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
8012796